„Pójdę na mocny trening, to będę mógł zjeść pizzę”, „Wytańczę to na weselu”, „Jestem młody, wysportowany, metabolizm wszystko spali” – brzmi znajomo? To jedne z najczęstszych pułapek myślowych, w jakie wpadamy, dbając o sylwetkę. Niestety, brutalna prawda jest taka, że nie da się „przećwiczyć” złego odżywiania.
O tym, czy Twoja waga idzie w górę, w dół, czy stoi w miejscu, decyduje jedna prosta zasada: bilans kaloryczny.
Wiele osób ma skłonność do nagradzania się po wysiłku fizycznym. Zadowoleni
z wykonanej pracy, sięgamy po lody, ciastka czy kaloryczne przekąski (nawet te
z napisem „fit”). Problem polega na tym, że bardzo łatwo jest zjeść więcej kalorii,
niż jesteśmy w stanie spalić podczas treningu.
Spójrzmy na liczby:
Taniec: Osoba ważąca ok. 60 kg spala średnio 330 kcal w ciągu godziny intensywnej zabawy (wg danych Harvard Medical School).
Wuzetka: Jeden kawałek tego popularnego ciasta to około 512 kcal.
Wystarczy chwila przyjemności przy stole, by z nawiązką „odrobić” godzinę intensywnego ruchu. A przecież na weselach czy imprezach rzadko kończy się na jednym kawałku ciasta – dochodzą przekąski, dania główne i alkohol. Niestety, zdarza się, że jeden niepohamowany weekend potrafi zniweczyć efekty dwóch tygodni trzymania rygorystycznej diety.
Czy wiesz, że to nie tylko siłownia decyduje o Twoim sukcesie? Kluczowym elementem całkowitej przemiany materii jest spontaniczna aktywność fizyczna (NEAT).To wszystkie czynności, które wykonujemy poza zaplanowanym treningiem:
chodzenie do pracy,
sprzątanie mieszkania,
wybór schodów zamiast windy,
gestykulacja czy nawet stanie zamiast siedzenia.
Różnice w wydatkowaniu energii z tego tytułu mogą wynosić nawet 2 000 kcal dziennie między dwiema osobami o podobnej masie ciała! Dlatego zamiana auta na rower czy częstsze spacery ze znajomymi są fundamentem zdrowego odchudzania.
Absolutnie nie! Jestem zwolennikiem elastycznego podejścia do diety. Sam w ostatnim czasie zredukowałem wagę o 12 kg, nie rezygnując z ciast, lodów czy wyjść na uroczystości rodzinne.
Jak to możliwe? Kluczem jest zachowanie odpowiedniego bilansu w skali całego tygodnia. Jeśli wiesz, że w sobotę czeka Cię większa kolacja, możesz nieco ograniczyć kalorie w pozostałe dni lub zwiększyć aktywność spontaniczną.
W życiu są chwile, w których powinniśmy cieszyć się momentem i nie liczyć każdej kalorii na talerzu. Ważne jest jednak, by robić to świadomie. Musimy mieć świadomość konsekwencji: nie schudniemy, jeśli nie nauczymy się odmawiać sobie niektórych przyjemności na co dzień.
Szczerość z samym sobą to pierwszy krok do wymarzonej sylwetki.
Zapraszam do współpracy! Pomogę Ci zbudować świadomość żywieniową i dopasować dietę do Twojego stylu życia, a nie odwrotnie. Razem udowodnimy, że droga do celu może być smaczna i pozbawiona zbędnych wyrzeczeń.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.